sobota, 2 lipca 2016

Spływ kajakowy "Tata z Dzieckiem" na Nidzie 2016

Po fantastycznym spływie Wieprzem wszyscy uczestnicy zgodnie stwierdzili, że trzeba tą imprezę na stałe umieścić w naszych kalendarzach. Zdjęcia, filmy na YT i opowieści uczestników sprawiły, że tuż po nowym roku zacząłem otrzymywać pytania od nowych osób o spływ. Dodatkowo uczestnicy 1 edycji chcieli zabrać kolejne osoby. Dobra! Zobaczymy jak będzie! No limit - bierzemy wszystkich którzy chcą!!

Rozpoczęły się poszukiwania rzeki. Musi spełniać kilka podstawowych warunków:

  1. Do 3 godzin od Krakowa.
  2. Płytka.
  3. Niezbyt szybka, nizinna rzeka.
  4. Biwaki na dziko do których można dojechać autami.
Po przewertowaniu wielu portali, opisów rzek, obejrzeniu setek filmików na YT i niekończące się rozmowy z osobami znającymi tematykę kajakową natrafiłem na firmę Kajakiem.pl. Właściciel, Pan Łukasz jest skarbnicą wiedzy kajakowej. Pomógł nam wybrać rzekę i opracować trasę dostosowaną do Dzieci, doradził w wyborze kajaków i nawet zaproponował dyplomy i gadżety dla Dzieciaków na koniec spływu. Dla kogoś to drobnostka, dla nas było to nieocenione wsparcie, a miny Dzieciaków podczas wręczania dyplomów - bezcenne!
Ostatecznie wybraliśmy Nidę. Piękna meandrująca rzeka w początkowym biegu Białej Nidy i spokojna, senna i szeroka po połączeniu z Czarną Nidą. Ładne miejsca na biwaki i płytka woda sprawiły nam ogromną frajdę.

Zrobiliśmy w sumie około 36 km w trzech odcinkach:
  1. Mniszek -> Bolmin/Żabieniec - ok 13 km
  2. Bolmin/Żabieniec -> Brzegi - ok 8 km
  3. Brzegi -> Stare Kotlice - ok 15 km



Dzień 0 (właściwie wieczór).

Pierwszy biwak (50.731598,20.291664) był tak ładny, że część osób postanowiła przyjechać już we środę wieczorem. Miejsce należy do kajakiem.pl więc spaliśmy za darmo. Miejsce na ognisko, sporo przygotowanego drewna na ognisko, drewniana "wygódka" i cisza... Przesiedzieliśmy do późna i nawet sąsiedzi, którzy rozbili się tuż obok dołączyli do nas.

 Elegancki rozkładany stół cateringowy od JGGastro. Na stole widać tort urodzinowy Bączka:)

Dzień 1
Zaczynamy na Białej Nidzie. Początkowo trasa z Mniszka do Bolmina jest bardzo wąska. Początkowo prosta potem rzeka mocno meandruje. Sporo ptactwa wodnego. Na całym odcinku praktycznie nie widać cywilizacji. Nie widać żadnych domostw. Trochę zwalonych drzew - jednej ekipie przydarzyła się nie groźna wywrotka. Kilka progów, które spokojnie przepłynęliśmy, młyn . Dopływamy do Bolmina (50.786455,20.367283) który również jest biwakiem kajakiem.pl. Na miejscu również "wygódka".




Dzień 2
Odcinek z Bolmina do Brzegów jest dużo spokojniejszy pod względem manewrowania. Rzeka już tak nie meandruje. Po drodze stary młyn, metalowy mostek na rzece i połączenie z Czarną Nidą. Dalej płyniemy już pięknym, szerokim, choć płytkim korytem Nidy. Tuż za mostem na "siódemce" po lewej stronie pole namiotowe w Brzegach (50.739253,20.417988). Znów należące do kajakiem.pl, a więc standard ten sam: miejsce na ognisko, sporo przygotowanego drzewa i "wygódka".

Było na tyle miejsca, że chłopaki momentalnie z bluz zrobili bramki i rozegrali mecz.
 Jedni odpoczywali nad wodą

 A inni gotowali. Taboret gazowy mieliśmy od firmy JGGastro.

Kosz koło stołu jest nasz - dbamy o czystość!!


Dzień 3
Z Brzegów wyruszyliśmy w stronę Starych Kotlic. Ten etap okazał się najmniej wymagający z kilku względów.
Po pierwsze rzeka jest bardzo spokojna i wszystko widać dużo wcześniej, można się kilkanaście minut zastanawiać z której strony ominąć wyspę, a jest ich tutaj sporo. Był to najdłuższy odcinek na naszej trasie ale nikt z nas nie odczuł tego. Zwłaszcza, że pogoda dopisała.
Po drugie na trasie jest piękny Zamek Sobków, gdzie można zjeść obiad i nie trzeba samemu gotować. Jest też kilka atrakcji dla Dzieci.


Po trzecie miejsce, które wybraliśmy na biwak kilka miesięcy wcześniej okazało się prywatnym polem. Właściciel właśnie kosił inną ze swoich łąk gdy nagle kolumna aut wjechała na jego polankę. Przybiegł do nas z kosą i kazał nam spie... odjechać.. Nagle zostaliśmy bez miejsca noclegu. Na szczęście mieliśmy "telefon do przyjaciela", jak zwykle Pan Łukasz pomógł nam i teraz. Wylądowaliśmy na zorganizowanym polu namiotowym z budynkiem sanitarnym (toaleta z prysznicem), zadaszeniem z ławkami i miejscem na ognisko. Pełen luksus!! Było to jedyny płatny nocleg.





Dzień 4
Trasę pokonali wszyscy!! 17 ojców i 22 dzieci. Wszyscy zdrowi i zadowoleni. Dzieciaki otrzymały swoje dyplomy i gadżety od kajakiem.pl. Rozpoczęło się pakowanie i powrót do domu.

Kilka wspomnień i historii ze spływu na wesoło:

"Przepraszam! Czyje było dziecko w czerwonej czapce" - autor nieznany

"Smak makaronu z konserwą z Lidla, oliwkami z wodą NIEZAPOMNIANY ;-)" - Michał

"Moje wspomnienie jest dość rzewne :) ale bardzo miło wspominam szczerą radość dzieciaków przy wręczaniu dyplomów na ukończeniu spływu; pominę fakt że raz w miesiącu dzieci pytają mnie kiedy jedziemy na kolejny spływ." - Piotrek

"Dla mojej 5l. córki spływ Nidą był pierwszą okazją do zakosztowania uroków biwakowania, spania w namiocie, mycia się w rzece, śpiewów przy ognisku i porannej kolejki do latryny. Najmilej wspomina samo kajakowanie i abordaż innych kajaków. Za to mi na długo pozostaną w pamięci kulinarne fantazje i smak makaronu z tuńczykiem i oliwkami." - Jan

"- Tato skaleczyłem się!! Krew mi leci.
- To wyjdź szybko z namiotu bo śpiwory pobrudzisz" - autor nieznany

Teraz trochę detali organizacyjnych

Do dyspozycji mieliśmy kajaki Pro Tour 470. Bardzo pojemne, z dodatkowym lukiem bagażowym na rufie i wygodnym siedzeniem. Muszę niestety przyznać, że ciężko mi się nim płynęło. Kajak ma problem z płynięciem na wprost. Jeśli tylko nie wiosłujesz natychmiast zaczyna skręcać jak tylnonapędowe auto. Kajak jest nadsterowny jeśli można tak powiedzieć:)

Koszty:

  • 40zł/doba za kajak (powyżej 10 szt można coś ponegocjować:)
  • 120zł za transport kajaków (przywiezienie na miejsce startu i odbiór 4 dni później na mecie) za wszystkie załogi - 7 zł za kajak
  • 20zł za namiot na polu namiotowym w Przystani u Kacpra
Razem 147zł od kajaka.

Dodatkowe koszty to: jedzenie, woda, gaz do kuchenki, obiad w zamku w Sobkowie

Całość zamknęła się kwotą około 300-350zł.

Od firmy JG Gastro otrzymaliśmy na czas spływu przenośne stoły cateringowe, taboret gazowy i namioty ekspresowe 3x4,5 m. Na szczęście pogoda dopisała i namioty się nie przydały.

Od firmy Kajakiem.pl otrzymaliśmy dyplomy i gadżety dla Dzieciaków.

Firma Reqlama pomogła ogarnąć koszulki dla całej ekipy. Swoją drogą Świetna jakość w porównaniu do pierwszego spływu :D

Zapraszam do obejrzenia relacji ze spływu na tutaj i tutaj. 



Na blogu dostępna jest też relacja ze spływu Wieprzem w 2015 roku.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza