wtorek, 18 sierpnia 2015

DIY: "Domek na drzewie" - część 3


Ponieważ domek sam w sobie był gotowy musiałem znaleźć sposób jak umieścić go na drzewie. W zasadzie wystarczyłoby gdyby był obok drzewa ale na pewnej wysokości. Musiałem przecież jakoś zamontować zjeżdżalnię, drabinkę i inne elementy.  Wymyśliłem sobie, że zrobię to na platformie.


Kolejnym etapem było przygotowanie platformy. Musiała być na tyle wytrzymała, żeby utrzymać nawet dorosłe osoby. Głównym elementem była ogromna belka (jakieś 10x30cm) rozpięta między drzewami. Do jej zamocowania użyłem 30cm śrub. Na tym etapie wszystkie śruby  z dużymi podkładkami pochowałem w odpowiednio przygotowanych otworach, które wcześniej nawierciłem specjalnym wiertłem. Belkę oczywiście pomalowałem 2 razy odpowiednim środkiem do drewna.
Od frontu wbiłem dwie stalowe stopy około 60cm. Do nich przytwierdziłem pionowo 2 belki 10x10. Na odpowiedniej wysokości zamontowałem kątowniki, na których miała się wspierać platforma. Belki były sporo za duże, ale nie ucinałem ich na tym etapie, bo nie wiedziałem czy mi się do czegoś nie przydadzą takie długie. I znów malowanie belek.
Na ziemi przygotowałem ramę platformy z belek łączonych wkrętami i metalowymi wspornikami w kształcie litery U - do 2 środkowych poprzeczek. Platforma miała mieć około 1,5-2 metrowy taras przed wejściem do domku i 0,5 m z boku z jednej strony. Z perspektywy czasu zrobiłbym z boku 1m lub wcale. Całą ramę zabezpieczyłem odpowiednim środkiem
Z pomocą Teścia umieściliśmy ramę na belkach i przykręciliśmy sporymi śrubami. Żeby belki nie pękały najpierw nawiercałem je długim wiertłem, a dopiero potem wkręcałem w to miejsce wkręty. Zarówno z przodu jak i z tyłu zamocowałem platformę używając wkrętów jak i kątowników. Tak dla pewności!
Na koniec zostało deskowanie i szlifowanie. Niestety miałem tylko nieoszlifowane deski, więc trochę czasu i papieru ściernego na tym etapie zleciało. Nie wyobrażam sobie tej roboty bez szlifierki elektrycznej. Całe popołudnie zeszło na dopieszczaniu krawędzi i szlifowaniu coraz drobniejszym papierem.



Na koniec pomalowałem wszystko środkiem zabezpieczającym drewno. Było już późno...


 Na drugi dzień jeszcze raz całość przeszlifowałem drobnym papierem ściernym ale już nie mechanicznie, a "ręcyma". Oczywiście na koniec poszła kolejna warstwa środka zabezpieczającego do drewna. Tak, wiem. Poszło sporo chemii ale ze względu na ciężkie warunki w górach i moje lenistwo (nie mam ochoty wymieniać belek za 2-3 lata) postanowiłem to porządnie zabezpieczyć. Teraz co 2-3 lata kładę kolejną warstwę i na razie mam spokój.

Kolejny etap budowy, czyli  Część 4 - ostatnia:)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz